• Wpisów: 223
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 13:27
  • Licznik odwiedzin: 36 809 / 2616 dni
 
fit-ness-ka
 
Uznałabym dzień za całkiem udany - na ile udany może być dzień w 40 stopniowym upale, kiedy zamiast siedzieć i chłodzić się nad jakimś miłym jeziorkiem, trzeba siedzieć w domu i patrzeć się w sufit.
I było tak do "przed chwilą", kiedy to okazało się, że mój uparty dziadek, chcąc wcisnąć swoje auto pod sam dom, nie poprosił, żebyśmy przestawili drugie - tylko na siłę cofał.
Wynik? Mega przerysowane nadkole - pożyczonego auta od od teścia... Mąż załamany - auto prawie nówka, tyle km zrobione - a przerysowane na własnym ogródku... No i będzie trzeba zrobić.
Kolejny hajs. Jak tutaj odkładać?

W macierzyństwo na razie się jeszcze nie wciągnęłam. W sensie takim, że mamą jestem dopiero od 2 tygodni, a już marzy mi się czas kiedy będzie można zacząć "normalnie" żyć. Na razie cykl dnia wyznacza mi karmienie synka. Co godzinę, co dwie, czasem daje mi 3h. Czasem nie śpi przez 5h i trzeba go nosić i tulić. Wtedy padam z nóg. Gdyby nie pomoc mamy, nie dałabym rady.

Patrząc na dotychczasowe doświadczenia, nie wiem czy będę w stanie zdecydować się na drugiego potomka (choć bardzo chciałam). Wcześniej bałam się porodu - teraz wiem, że prawdziwy strach zaczyna się po porodzie - wieczny strach o dziecko, że coś mu będzie lub coś mu jest. Plus całkowita rezygnacja z siebie - przynajmniej na początku - nie wiem do kiedy.  

I tak wychodzi na to, że moje życie to ostatnio ciągły strach:
- najpierw o prawidłowy rozwój ciąży
- poród
- o dziecko
- wyjazd do niemiec -to dosłownie panika
- no i jak załatwimy lakiernika, kiedy mąż przyjeżdża tylko na sobotę i niedzielę i musi przecież czymś jechać z powrotem?
- o to, że moje życie już nigdy nie będzie takie jak dawniej

Coraz częściej panikuję - nie wiem czy to wina szalejących hormonów po ciąży, czy mi już odbija.
Już nawet poważnie myślałam o psychologu - ale jakoś im nie ufam, poza tym on mi nie pomoże podjąć strategicznych decyzji.
Miałam się uczyć niemieckiego i nie mam kiedy - tzn. kiedy może i by było, ale po 4-5h (w turach po 1,5-2h) snu - nie mam siły ani nastroju. Generalnie nastrój spada proporcjonalnie do ilości przespanych godzin.

Ciekawe czy wszystkie młode mamy tak mają, czy po prostu jestem wyrodną matką?

Na poprawę humoru:
pies.jpg


PS. Ale zaczęłam wykonywać ćwiczenia dla kobiet podczas połogu - nie dużo, ale zawsze coś. Wśród całego niechciejstwa, zmuszam się chociaż do tego.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @granola: aż muszę zajrzeć na wcześniejsze wpisy z twojego bloga - bo zaczełam obserwować trochę później
     
  •  
     
    Dzięki dziewczyny za wsparcie - dobrze wiedzieć, że jednak nie jestem nienormalna.
     
  •  
     
    Kochana nie martw się,wszystko się ułoży,każda młoda mama przezywa takie rozterki. To też wina hormonów. Wiele kobiet dopada depresja poporodowa. Moja sąsiadka-koleżanka miała.. Ale teraz biega i bawi się z córeczka jak gdyby nigdy nic :)
    Nie myśl teraz o kolejnym dziecku, oddajesz się w pełni jednemu, z czasem będzie coraz lżej Tobie kiedy nauczysz się to "ogarniać" po swojemu. Jesteś młoda i silna i dasz sobie radę! Życie już nie będzie takie samo,urodziłaś SYNKA. Trzymam za Ciebie,za Was kciuki :*